Marta Konarzewska: „Drag king na podium” – wywiad z DK Morfi

…24 kwietnia 2010 r. był przełomowym dniem w historii występów drag w Polsce.
W warszawskim klubie Rasko odbył się II Ogólnopolski Festiwal Drag Queen, który wygrał drag king Morfi z grupy drag kingowej Da Boyz…


Jak się czułaś po ogłoszeniu wygranej? Szok? Niedowierzanie? Co wtedy pomyślałaś?

Tak naprawdę i jedno i drugie. Czułam się bardzo dziwnie pośród grona drag queenowego. Nie miałam nic kolorowego na sobie, byłam najniższa i ogólnie mało ciekawa.

Dlaczego zdecydowałaś się na udział w konkursie drag queen?

Zupełnie nie spodziewałam się wygranej! Zdecydowałam się raczej dla fanu. Nie myślałam, że zajmę jakiekolwiek miejsce. Modliłam się tylko, żeby nie wylądować na samym końcu. To wszystko było jednym wielkim eksperymentem. Nie wiedziałam jak mój występ odbierze jury i co na to powiedzą same queens.

A ty byłaś kingiem czy queen? Wygrałaś w spodniach czy w sukienkach?

Wygrałam ubrana w spodnie, czyli jako drag king. Moim pierwotnym zamysłem było wtargniecie do tego konkursu jako drag queen, ale organizatorzy się na to nie zgodzili. Poprosili mnie, żebym jednak zrobiła drag kingowy występ. Podjęłam decyzję niemal w ostatniej chwili. Dzień wcześniej dowiedziałam się, że jest jakiś regulamin tego konkursu i zdałam sobie sprawę, że może być kiepsko… Jury oprócz interpretacji piosenki i tańca miało oceniać również strój i makijaż, który u mnie jest raczej skromny. Wiedziałam od początku, że nie będę pasować do całej zabawy, ale równocześnie bawiło mnie to. Chciałam sprawdzić, co z tego wyniknie. Ten pierwotny zamysł z ukazaniem się publiczności w sukience miał być „wywrotowy” – nie chciałam wystąpić na scenie z boa, w błyszczącej, kwiecistej kreacji, peruce i rozjechanym makijażu, tylko jako „zwykła kobieta”, na szpilkach w dopasowanym mniej więcej stroju. Chciałam wziąć trochę przepychu z występów drag queenowych, trochę ułożenia z popkultury i przekreślić to wszystko niezdarnością swoich własnych kobiecych ruchów. Byłam ciekawa, co z takiego połączenia wyniknie. Na ile będzie to śmieszne, na ile pokraczne, a na ile ciekawe w odbiorze. Eksperyment po prostu. Ostatecznie jednak poddałam się innemu eksperymentowi – byłam drag kingiem na drag queenowym konkursie. Dlatego finał można określić mianem „wywrotowego”.

Queerowego?

Na pewno cały konkurs odbywał się w queerowej konwencji. I to, że koniec końców nie miało znaczenia, czy wygrał król czy królowa wieczoru też pasuje do terminologii queer, w której mieści się zarówno pojęcie drag king jak i drag queen.

W komentarzach, które widzę, zawsze podkreślasz „zwycięstwo kobiet”. Czujesz się w tym jedynie reprezentantką kobiet? Nie myślisz sobie: „Rany, jestem w tym świetna”?

Tak, myślę też o sobie. I to dużo. Zastanawiam się często, po co to robię. Po co występuję. Czasami takie myślenie rozsadza mi głowę, jak ostatnio. Tak, chcę, żeby moja nagroda została odebrana jako zwycięstwo kobiet, które wchodzą na scenę. Chcę dać im powód do rozpoczęcia zabawy z drag. Chcę, żeby wiedziały, że można, i że się uda. Wiem, że ludzie muszą zobaczyć zwycięzców, żeby się zacząć w coś angażować. Tak jest łatwiej. Jasne, że widzę w tym też swoje osobiste zwycięstwo, ale jestem szczęśliwa, że odbyło się ono jakby poza kulisami prawdziwej walki drag kingowej. Nie wiem, czy chciałabym kiedykolwiek wystąpić w konkursie drag king. A już na pewno nie chciałabym bić się na punkty z moimi koleżankami z Da Boyz. Myślę, że nie po to jesteśmy grupą, żeby chcieć miedzy sobą rywalizować. To by mogło zepsuć atmosferę na scenie i odebrać motywację do dalszych występów.

A jak oceniasz atmosferę tego festiwalu?

Bardzo pozytywnie. Nie czułam się dyskryminowana. Organizatorzy byli bardzo życzliwi, publiczność zebrana w klubie gorącymi brawami witała każdą postać, która pojawiała się na scenie, a jury oceniało całość według konkretnych kategorii, dorzucając do tego obowiązkowy komentarz.

Co myślisz o sytuacji kobiet na scenie drag w Polsce? Sądzisz, że twoja wygrana ją zmieni?

Mam nadzieje, że moja wygrana coś zmieni. Wprawdzie mówiłam o „wywrotowości” tego zdarzenia, ale myślę, że skoro udało mi się wygrać, będzie to jednak motywujące dla innych dziewczyn. Dla tych, które już występują oraz dla tych, które jeszcze nie zdecydowały się na ten krok. Uważam, że jest to ważne, gdyż kobiet na scenie drag w Polsce wciąż nie ma zbyt wiele. Nie wiem, czy z braku perspektywy, z braku śmiałości, czy ogólnie z braku zainteresowania zjawiskiem… A drag daje ci przecież tyle możliwości! Jest wielowarstwowy, twórczy. Myślę, że każdy i każda może się w tym odnaleźć i spróbować w to wejść.

V. Woolf w Orlando napisała: Strój zmienia nasze spojrzenie na świat i spojrzenie świata na nas. Jak to się ma do stroju drag? Co założona na ciało męskość daje kobietom?

Wyobraź sobie, że funkcjonujesz w ogromnym zmechanizowanym świecie, wykonując narzuconą ci z góry pracę. Nie zgadzasz się, ale wiesz, że nie masz na to wpływu. Dostałaś swoje miejsce w szeregu, numerek i konkretne rzeczy do roboty. Wiesz, że inni obok ciebie cierpią nawet bardziej, a ty nie możesz im pomoc. I w pewnym momencie, całkiem blisko siebie, odnajdujesz stalową zbroję. Zakładasz ją i stajesz się niezniszczalna. Rzucasz niechcianą robotę
i biegniesz do góry, do serca tego całego mechanizmu. Zasiadasz za sterami i mówisz przez mikrofon do wszystkich pracujących ludzi: to jest żart. Ta maszyna jest ułomna i zbudowana na fałszu, a teraz pokażę wam, jak można ją rozwalić.
Takie mniej więcej jest działanie występów drag kingowych. Garnitur jest jak zbroja. Ma cię chronić, ale jednocześnie jest tez przepustką do wejścia tam, gdzie kobietom ukazuje się napis: zakaz wstępu. Postać występująca w garniturze na scenie zakłada go tak, żeby było widać wszystkie szwy i inne krawieckie niedociągnięcia. Ośmiesza, przerysowuje tzw. męskość. Nasz strój jest naszą wizytówką, wiele o nas mówi, więc możemy go użyć również do obalenia zastałych i niepasujących nam mechanizmów społecznych.

Kilka słów na zachętę dla dziewczyn? Coś co je ruszy na scenę, co sprawi, że pomyślą: Łał, przebranie jest siłą, chcę spróbować!

Jeśli nigdy nie próbowałaś zabawy z drag, to spróbuj. Gwarantuje ci, że zmieni to wiele w twoim postrzeganiu samej siebie, jak również w postrzeganiu ciebie przez innych. Zabawa z płcią jest twórcza, może przeobrazić się w pasję, w obsesję. Będziesz przeszukiwać takie przestrzenie swojej osobowości, o których już myślałaś, że wszystko wiesz.
Warto się w to zagłębić i poczuć  na własnej skórze. To daje o wiele więcej wrażeń, niż oglądanie występów z poziomu publiczności. Nie bój się postawić przed sobą trójwymiarowego lustra i się w nim przejrzeć. To, co tam ujrzysz, może cię mocno zaskoczyć. Spróbuj! Wszystko jeszcze przed tobą!

Wywiad ilustrują zdjęcia z projektu „Lesbianas y mucho más” autorstwa Hanny Jarząbek – www.hannajarzabek.com



Skomentuj!

Formatowanie Możesz używać poniższych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>