Paulina Pilch: Związki partnerskie w Europie
Kwiecień 23rd, 2010 • Furia #1
JAK BYŁO, JEST (I BĘDZIE?)
Temat związków partnerskich nie wzbudza już w Europie Zachodniej takich emocji jak w Polsce. Nie oznacza to jednak, że wprowadzenie instytucjonalizacji związków partnerskich odbyło się bez problemów i przy pełnej zgodzie społeczno-politycznej. W większości krajów poprzedzone było wieloletnią i niezwykle burzliwą dyskusją polityków i przedstawicieli doktryny prawniczej. Nie obyło się bez protestów społecznych. Co jednak znamienne, w momencie wejścia w życie konkretnych ustaw i zarejestrowania pierwszych związków – zazwyczaj przy ogromnym zainteresowaniu mediów – związki osób tej samej płci stały się elementem krajobrazu prawnego danego kraju. Trudno założyć, że podejście takie wynika z poszanowania istniejących instytucji prawnych. To raczej ciekawe zjawisko społeczne, zgodnie z którym najwięksi nawet przeciwnicy instytucjonalizacji związków osób tej samej płci poddają się po przegranej walce.

Instytucja związków partnerskich oraz małżeństw osób tej samej płci nie powstała w próżni. Z prawnego punktu widzenia, historia wprowadzania instytucji związków partnerskich w Europie poprzedzona została kilkoma charakterystycznymi etapami ewolucji prawnej. Ewolucja ta zapewne jednak by nie nastąpiła, gdyby nie zmiany społeczne.
Nie można nie zauważyć znaczenia szeroko pojętych zmian obejmujących również sferę seksualności oraz swobody tworzenia związków wcześniej nieakceptowanych w żadnym zakresie. Trend ten, zapoczątkowany pod koniec lat 60. XX wieku, określony później zarówno przez socjologów, psychologów, jak i kulturoznawców mianem rewolucji seksualnej, rozpoczął dosyć radykalne zmiany w obyczajowości społeczeństw Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Zmiany w zakresie obyczajowości były tylko jednym z elementów znacząco szerszych trendów, obejmujących również kwestie polityczne, kulturalne i gospodarcze. W sferze obyczajowej, po raz pierwszy zaczęto wtedy kwestionować zagadnienia dotychczas uważane za fundamenty zachodnich społeczeństw, takie jak nierozerwalność małżeństwa, pozycja i znaczenie tradycyjnie rozumianej rodziny patriarchalnej, pozycja kobiety, rola religii i państwa. Zapoczątkowane na przełomie lat 60. i 70. zmiany, jakkolwiek różnie oceniane przez poszczególne grupy społeczne i siły polityczne, stały się podstawą przemian pozycji poszczególnych grup w społeczeństwach zachodnich. Niewątpliwie jedną z takich grup byli homoseksualiści. Stosunek społeczeństw zachodnich do osób homoseksualnych i tworzonych przez te osoby związków uległ znaczącej liberalizacji.
Z powyższymi trendami społecznymi związane są – zarówno w sensie chronologicznym, jak i w zakresie ich kierunku – istotne zmiany w ustawodawstwie państw zachodnioeuropejskich. Następowały one w różnych okresach i w różnym zakresie w szeregu państw Europy. Pierwotny kierunek zmian był jednolity we właściwie wszystkich krajach europejskich, z pewnymi istotnymi rozbieżnościami powstającymi pod koniec XX wieku pomiędzy krajami należącymi do Unii Europejskiej a pozostałymi krajami.
Zachodzące zmiany można sklasyfikować w czterech następujących grupach:
- Zmiany przepisów mające na celu dekryminalizację zachowań homoseksualnych;
- Wprowadzenie przepisów zrównujących dopuszczalny wiek podejmowania stosunków seksualnych pomiędzy osobami różnej i tej samej płci (de facto trend ten polegał zazwyczaj na usuwaniu z krajowych przepisów karnych odrębnych przepisów przewidujących inne granice wiekowe dopuszczalności współżycia seksualnego w zależności od płci partnerów);
- Wprowadzenie szeroko rozumianych przepisów antydyskryminacyjnych;
- Wprowadzenie regulacji przewidujących, w różnym stopniu, w poszczególnych krajach, instytucjonalizację związków partnerskich.
Trend dotyczący dekryminalizacji zachowań homoseksualnych oraz zrównanie dopuszczalnego wieku podejmowania stosunków seksualnych pomiędzy partnerami hetero- i homoseksualnymi dotyczył w dosyć podobnym zakresie całej Europy. Z wyjątkiem Francji i Belgii, gdzie przepisy przewidujące karanie za utrzymywanie stosunków homoseksualnych zostały zlikwidowane w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, oraz Holandii i Hiszpanii, gdzie podobna tendencja miała miejsce na początku XIX wieku, w państwach europejskich, formalne usunięcie z kodeksów karnych przepisów kryminalizujących stosunki homoseksualne pomiędzy dorosłymi obywatelami nastąpiło w XX wieku, zarówno przed, jak i po II wojnie światowej.
Polskie ustawodawstwo nie przewidywało nigdy penalizacji zachowań homoseksualnych, co było zjawiskiem wyjątkowym w Europie w tamtym czasie. Pierwszy polski kodeks karny, który wszedł w życie w 1932 roku, nie przewidywał karalności czynów homoseksualnych. Do 1932 roku, na terenie nowego państwa polskiego obowiązywały jednak przepisy karne zaborców. Te natomiast przewidywały karalność zachowań homoseksualnych. Tym samym, na ziemiach państwa polskiego istniały przepisy kryminalizujące zachowania homoseksualne, aczkolwiek były to przepisy „odziedziczone” po zaborcach. Z tego też względu można spotkać się z pewną rozbieżnością interpretacji, tj. opiniami, że w Polsce kryminalizacji zachowań homoseksualnych nigdy nie wprowadzono lub że została ona zniesiona w 1932 roku. Faktem bezsprzecznym jest, że niewprowadzenie przepisu dotyczącego penalizacji zachowań homoseksualnych w kodeksie karnym z 1932 roku było w tamtym okresie niezwykle nowatorskie. Spośród tych krajów, które weszły w wiek XX z ustawami i kodeksami przewidującymi karalność zachowań homoseksualnych, większość zniosła takie regulacje po II wojnie światowej, ale Irlandia oraz część państw powstałych po rozpadzie Związku Sowieckiego – dopiero w latach 90. XX wieku.
Wprowadzając kodeks karny w 1932 roku, władze polskie nie przewidziały również, aby podejmowanie stosunków seksualnych było dozwolone od innej granicy wieku dla par różnopłciowych i jednopłciowych, tzn. przepisy przewidywały jedną granicę wieku, bez rozróżnienia na płeć, poniżej której podjęcie współżycia było karalne. W praktyce, w większości państw europejskich granica ta została ustalona odrębnie dla stosunków heteroseksualnych i homoseksualnych. W latach 80. czy 90. XX wieku były to przepisy martwe i nieegzekwowane, istniały do pierwszej połowy lat 90. w takich krajach, jak Szwajcaria, Islandia, Wielka Brytania czy Luksemburg.
Kolejnymi etapami liberalizacji prawa w stosunku do osób homoseksualnych było wprowadzenie przepisów antydyskryminacyjnych i w końcu wprowadzenie przepisów instytucjonalizujących związki partnerskie. W tym zakresie, podział pomiędzy państwami tzw. Starej Unii a państwami, które do niej nie należą lub weszły do Unii w roku 2004 i w latach późniejszych, jest wyraźnie widoczny. Spośród państw tzw. Starej Unii, czyli 15 krajów Europy Zachodniej i Północnej, 11 posiada w swoim systemie prawnym szczegółowe regulacje dotyczące rejestracji związków partnerskich, w przeważającej większości są to przepisy dotyczące rejestracji związków pomiędzy osobami tej samej płci. Trend nie jest tak dynamiczny wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej i nie można też mówić o jednorodnym kierunku zmian. Jedynie w ustawodawstwie Czech, Węgier i Słowenii istnieją regulacje dotyczące rejestracji związków partnerskich osób tej samej płci. Kwestie tzw. przepisów antydyskryminacyjnych, związane głównie z prawem pracy, zostały natomiast odgórnie narzucone przez Unię Europejską. Tym samym te państwa, które wstąpiły do Unii Europejskiej w roku 2004, regulacje takie posiadają, aczkolwiek przykład Polski pokazuje, z jak silnym sprzeciwem te z pozoru neutralne przepisy się spotkały. Regulacje, o których mowa, przewidują, że jakakolwiek dyskryminacja przy podejmowaniu zatrudnienia, wykonywaniu pracy lub w stosunkach pomiędzy pracownikami i pracodawcami oparta o kwestie religijne, narodowościowe, związane z płcią, orientacją seksualną i szeregiem innych czynników jest zabroniona. Orientacja seksualna jest jednym z wielu wymienionych w przepisach zagadnień, cech osobowych, elementów życia danej osoby, która nie może stać się powodem do dyskryminacji. Regulacje takie uwzględniają w katalogu te czynniki, które mogą stać się powodem lub przyczynkiem do dyskryminacji danej osoby. W żaden sposób jednak nie można z faktu istnienia tych przepisów wnioskować, że staną się one forpocztą zmian mających doprowadzić do wprowadzenia w Polsce instytucjonalizacji związków partnerskich. Zarówno charakter jak i zakres obowiązywania takich regulacji jest zupełnie odmienny.
JAK TO SIĘ ROBI I GDZIE?
Określenie zakresu terytorialnego obowiązywania regulacji dotyczących związków partnerskich osób homoseksualnych było do niedawna trudne, ponieważ stan rzeczy ulegał szybkim zmianom. W chwili obecnej, najgorętsza dyskusja dotycząca możliwości legalizacji małżeństw osób tej samej płci toczy się w Stanach Zjednoczonych, na poziomie federalnym. W Europie sytuacja wydaje się chwilowo ustabilizowana. Poza Europą różne formy rozpoznawalności prawnej związków osób tej samej płci obowiązują na kontynencie północnoamerykańskim (sytuacja jest zasadniczo różna w poszczególnych stanach USA), w wybranych prowincjach i stanach kilku krajów południowoamerykańskich, w Australii, Nowej Zelandii oraz w RPA.
Właściwie wszystkie istniejące w Europie rozwiązania prawne dotyczą tylko związków homoseksualnych. Wyjątkiem jest tu francuski pakt solidarnościowy (PACS), który obejmuje swym zakresem zarówno związki homo- jak i heteroseksualne. Poszczególne regulacje różnią się między sobą, ale można w uproszczeniu podzielić je na cztery główne modele.
MODEL MAŁŻEŃSKI
Dotychczas pięć państw europejskich zdecydowało się otworzyć instytucję małżeństwa dla osób tej samej płci. Prekursorem była Holandia – pierwsze małżeństwa osoby tej samej płci zawarły tam w 2001 roku. Śladem Holandii poszły następnie Belgia, Hiszpania, Norwegia i Szwecja. W każdym z tych państw zrównanie w prawach małżeństw osób tej samej i różnej płci jest co do zasady pełne, aczkolwiek nie w każdym państwie adopcja dzieci przez małżonków tej samej płci jest możliwa na tych samych zasadach jak dla małżonków płci przeciwnej. Przykładowo w Holandii istnieje zakaz adopcji zagranicznej dla małżonków tej samej płci. Inne różnice są nieliczne i wynikają z charakteru relacji homoseksualnej. Jedną z nich jest reguła, zgodnie z którą mężczyzna będący mężem kobiety, która rodzi dziecko, korzysta z tzw. domniemania ojcostwa. Zasada ta, w sposób oczywisty, nie dotyczy małżeństw zawartych przez dwie kobiety.
MODEL ZWIĄZKU PARTNERSKIEGO
Jest to model najstarszy, wprowadzony do systemu prawnego przez Danię w 1989 roku. Śladem Danii poszły inne państwa skandynawskie, a następnie Niemcy, Szwajcaria, Czechy. Model ten wprowadza do sytemu prawnego danego kraju zupełnie nową instytucję – rejestrowanego związku partnerskiego. Związek taki, jakkolwiek jest formalnie instytucją odmienną od instytucji małżeństwa, przewiduje, że prawa i obowiązki partnerów wzorowane są na prawach i obowiązkach małżonków. Te dwie instytucje różni nazwa, kwestie formalne związane z zawarciem i rozwiązaniem związku (ale już kwestie praktyczne i skutki są bardzo zbliżone) oraz, co do zasady, brak prawa do adopcji dzieci przez partnerów pozostających w związkach partnerskich. Ta ostatnia kwestia ulega powoli liberalizacji i niektóre kraje (np. Szkocja) zezwalają parom żyjącym w związku partnerskim na adopcję dzieci.
Związek partnerski może być zawarty pomiędzy dwiema dorosłymi, niespokrewnionymi osobami tej samej płci. Zawarcie związku podlega rejestracji przez państwo, jego późniejsze rozwiązanie wymaga natomiast ingerencji sądu. Procedura zbliżona jest do procedury rozwodowej. Także obowiązki i prawa partnerów, zarówno w trakcie trwania związku, jak i po jego ustaniu, zbliżone są do obowiązków małżonków. Dotyczy to ulg w prawie podatkowym, świadczeń o charakterze socjalnym, obowiązku alimentacyjnego oraz szeregu innych kwestii.
MODEL UMOWY CYWILNO -PRAWNEJ
Jedynym jak dotychczas przykładem tego modelu jest francuski Pakt Solidarnościowy zwany popularnie PACS-em. Jako jedyna regulacja europejska PACS przeznaczony jest dla osób nie tylko tej samej płci, ale również dla par różnopłciowych. I jako jedyny jest specyficzną formą umowy zawieranej przez partnerów, w której, w sposób stosunkowo swobodny, partnerzy określają swoje wzajemne obowiązki i sprawy majątkowe. Prawo francuskie przewiduje pewne skutki wynikające z zawarcia PACS-u, jak i opisuje procedurę jego rejestracji i rozwiązania. Partnerzy mogą jednak w umowie określić szereg kwestii związanych ze wspólnym zamieszkaniem, odpowiedzialnością, zobowiązać się do pewnych zachowań lub świadczeń o charakterze osobistym.
Zakres praw wynikających z faktu zawarcia PACS-u jest węższy niż w przypadku związku partnerskiego. Pomiędzy uczestnikami PACS-u nie tworzą się więzy rodzinne, tak jak to się dzieje w przypadku zawarcia związku małżeńskiego czy partnerskiego. Partnerom nie przysługują prawa do renty czy emerytury po zmarłym partnerze, ale z drugiej strony partnerzy dziedziczą po sobie jak członkowie najbliższej rodziny, a po upływie określonego czasu mogą skorzystać z ulg podatkowych. PACS jest stosunkowo łatwo rozwiązywalny i nie istnieje konieczność angażowania sądów w proces rozwiązania umowy, co dosyć wyraźnie określa słabszy charakter tej regulacji w porównaniu ze związkiem partnerskim.
MODEL KONKUBENCKI
W odróżnieniu od trzech modeli, opisanych powyżej, ten model nie zakłada istnienia jakiejkolwiek instytucji prawej, a jedynie funkcjonowanie w systemie prawa szeregu niepowiązanych ze sobą przepisów dotyczących osób żyjących w trwałych, nieformalnych związkach. De facto, model taki funkcjonuje obecnie w Polsce, gdzie przepisy szeregu ustaw przewidują np. prawo do odmowy zeznań w procesie przez osobę pozostającą w faktycznym pożyciu z oskarżonym, lub prawo do wstąpienia w najem po śmierci głównego lokatora przez osobę najbliższą, stale z nim zamieszkałą. Kwestią sporną w Polsce jest to, czy para osób tej samej płci może być traktowana tak samo jak para płci odmiennej. W Europie Zachodniej ani prawnicy, ani sądy takich dylematów nie mają i wszystkie przepisy o osobach najbliższych pozostających we wspólnym pożyciu stosuje się jednakowo do par, niezależnie od płci osób tworzących tę parę.
Zakres uprawnień i obowiązków konkubentów różni się w każdym kraju, lecz co do zasady jest nieporównywalnie węższy niż uprawnienia stron PACS-u czy osób pozostających w związku partnerskim.
RADY PRAKTYCZNE
Zdanie to wielokrotnie powtarzane było zarówno w publikacjach specjalistycznych, jak i w prasie codziennej, nadal jednak nie jest ono powszechnie znane ani dostatecznie rozumiane. Związki partnerskie i małżeństwa homoseksualne zawarte poza granicami Polski, przez polskich obywateli, nie wywołują w kraju żadnych skutków. Można rozważać szereg poważnych problemów prawnych wynikających z faktu pozostawania obywatela polskiego w związku partnerskim, z którymi zapewne w przyszłości będą zmagać się sądy, dotyczących głównie spadkobrania i spraw z zakresu aktów stanu cywilnego. Sprawy te jednak będą mieć charakter wyjątkowy i w żaden sposób nie zmieniają zasady, że zawarcie związku za granicą nie zmienia statusu polskiego obywatela w Polsce. Nie można się powoływać na fakt zawarcia związku partnerskiego lub małżeństwa, np. w Holandii, w celu uzyskania w Polsce świadczeń czy uprawnień, które przysługują partnerom i małżonkom w kraju zawarcia związku. Tym bardziej nie można powoływać się na fakt zawarcia związku w celu uzyskania w Polsce uprawnień przysługujących polskim małżonkom. Regulacje unijne, wbrew powszechnemu
przekonaniu, nie ingerują w te zagadnienia. Do czasu kiedy Polska nie wprowadzi własnych przepisów dotyczących związków partnerskich, sytuacja ta raczej nie ulegnie zmianie. Na poziomie państw należących do Unii wypracowano dotychczas jedynie takie stanowisko, zgodnie z którym państwa posiadające w swoich systemach prawnych przepisy dotyczące instytucjonalizacji związków partnerskich uznają za prawnie wiążące również związki zawarte w innych państwach Unii. Tym samym osoby które legalnie zawarły związek partnerski lub małżeński w Szwecji, mogą być traktowane w Niemczech jak osoby pozostające w związku partnerskim, ale już nie jako małżeństwo, ponieważ niemieckiemu prawu znana jest instytucja związku partnerskiego osób tej samej płci, ale instytucja małżeństwa zarezerwowana jest wyłącznie dla osób płci odmiennej.
Uznawanie przez prawo polskie związków partnerskich zawartych w krajach trzecich nie jest decydującym argumentem przemawiającym za bądź przeciwko zawarciu związku partnerskiego. Każdy kraj europejski, uznający instytucję związków partnerskich, wymaga, aby przynajmniej jedna z osób zawierających taki związek była obywatelem danego kraju lub przebywała w nim stale przynajmniej przez okres dwóch lat poprzedzających zawarcie związku. Te zapisy wykluczają zjawisko określane czasami mianem turystyki związkowej (na wzór turystyki aborcyjnej). Dwie osoby tej samej płci zamieszkałe w Polsce nie uzyskają prawa do zawarcia związku partnerskiego np. w Niemczech, jeśli przynajmniej jedna z nich nie mieszka tam na stałe lub nie posiada niemieckiego obywatelstwa. Reguła ta jest stosunkowo jednolita w Europie, aczkolwiek mogą się zdarzyć drobne odstępstwa.
Sama decyzja o zawarciu związku partnerskiego przez osobę zamieszkałą na stałe w Polsce wiąże się z obowiązkiem uzyskania zaświadczenia z urzędu stanu cywilnego o pozostawaniu w stanie wolnym. Wiele osób miało z tym problemy. Polskie urzędy odmawiały wydania zaświadczenia argumentując, że polskie prawo nie uznaje związków partnerskich i małżeństw osób tej samej płci. Problem wynikał z niewiedzy i bezrefleksyjnego stosowania istniejących procedur. W celu uzyskania zaświadczenia, polski rezydent musi złożyć oświadczenie, że nie istnieją przeszkody do zawarcia związku małżeńskiego, i podać imię, nazwisko oraz obywatelstwo osoby, z którą zamierza zawrzeć związek małżeński. Podanie płci tej osoby nie jest wymagane. Stosowane formularze nie przewidują nawet takiej możliwości. Są to formularze mające zastosowanie do związków małżeńskich w rozumieniu polskiego prawa, czyli pomiędzy osobami płci przeciwnej. I w związku z tym, gdy z brzmienia imion wyraźnie wynika, że zagraniczny obywatel jest tej samej płci, co obywatel polski, urząd stanu cywilnego odmawia wydania zaświadczenia argumentując, że polskie prawo nie przewiduje małżeństw pomiędzy osobami tej samej płci. Sytuacja jednak komplikuje się w przypadku, gdy imię nie wskazuje jednoznacznie na płeć tej osoby, co jest zjawiskiem bardzo częstym w przypadku Holendrów, Szwedów czy osób o korzeniach afrykańskich lub azjatyckich. W takim przypadku urzędnik stanu cywilnego nie jest w stanie, według brzmienia imienia obywatela zagranicznego, zorientować się, jakiej jest płci. I w takiej sytuacji, wnioskujący o wydanie zaświadczenia o możliwości zawarcia związku małżeńskiego za granicą, zaświadczenie takie zazwyczaj otrzymuje. Dochodzi do paradoksalnej sytuacji, gdy o możliwości uzyskania zaświadczenia decyduje brzmienie imienia przyszłego małżonka. Jest to sytuacja absurdalna, nie mająca żadnego uzasadnienia praktycznego ani prawnego. Prowadzi do nierówności wobec prawa i szeregu komplikacji. Niestety, do niedawna była powszechna. W 2008 roku powyższą praktykę zakwestionował sąd. Pewna Polka pragnąca zawrzeć związek partnerski z obywatelką Niemiec, po otrzymaniu odmowy wydania zaświadczenia, przeszła całą wymaganą prawem procedurę odwoławczą i ostatecznie zaskarżyła niekorzystne dla siebie decyzje. Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, że obywatel ma prawo domagać się wydania zaświadczenia o swoim stanie cywilnym bez podawania szczegółowych motywów wniosku. Niezwykle istotne jest więc, aby osoby, które chcą zawrzeć związek partnerski lub małżeński z osobą tej samej płci występowały o zaświadczenie, że dana osoba jest stanu wolnego, a nie o zaświadczenie o możliwości zawarcia związku małżeńskiego. Wbrew pozorom jest to różnica fundamentalna. Urzędy stanu cywilnego są świadome brzmienia wyroku sądowego, nie można jednak zakładać, że wszystkie będą się do niego automatycznie stosować. Nie zawsze może to wynikać ze złej woli, czasami wystarczy niewiedza szeregowego urzędnika.
Ponieważ zawarcie związku partnerskiego lub małżeństwa poza granicami Polski nie wywołuje w Polsce skutków prawnych, warto zabezpieczyć prawa partnera do spadku poprzez spisanie testamentu i powołanie do spadku partnera. W przeciwnym razie spadek obejmą polscy krewni, a partnerowi/małżonkowi zmarłego obywatela polskiego pozostanie wieloletnia batalia sądowa, zapewne przegrana.
Autorka: Paulina Pilch
Paulina Pilch Prawniczka, wkrótce będzie bronić rozprawy doktorskiej na temat sytuacji prawnej konkubentów oraz osób pozostających w związkach partnerskich.
